Co nam zrobił Franciszek ks. Artur Stopka; Teologia wyzwolenia Monika Białkowska i ks. Henryk Seweryniak; Denerwuje mnie, kiedy ciągle słyszę, że jesteśmy do niczego Piotr Zworski; Wszystkie z tej kategorii
Szczegółowe informacje można znaleźć na naszej stronie internetowej oraz na okolicznościowym plakacie. Kontakt: Agata, kom. 07904 186178, agaburz@gmail.com. Zbiórka na tacę z ubiegłej niedzieli: w kościele: £953.50; w kaplicy: £224.17; Gift-Aid: £194.00. Ofiarodawcom serdecznie dziękujemy!
Dobrze wykonana świeca intencyjna (z właściwą świadomością) ma silną energetykę bez względu na rozmiar. Większe świece zazwyczaj są wizerunkowe. Składanie intencji. Różnica między pracą czystą energią a „magicznym rytualizmem”. Intencje to nie zabawa. Określają naszą świadomość, która z kolei osadza nas w
Największym propagatorem kultu imienia Syna Bożego był święty Bernardyn ze Sieny (1380-1444). Do rozpowszechnienia kultu imienia Jezus przyczynił się w XV wieku zakon franciszkański, a papież Innocenty XIII w wieku XVIII rozszerzył święto na Kościół powszechny. Msza święta wysławia potęgę i chwałę imienia jezusowego
Jest to pewien rodzaj przyciągania, najczęściej połączony z flirtem. Przyjaźń staje się miłością również wtedy, gdy pojawia się pożądanie – czyli seksualne napięcie pomiędzy dwoma osobami. Jeśli nie wiesz, czy twoje uczucia do przyjaciela są niewinne, spróbuj wyobrazić sobie pocałunek z nim.
„Z MARYJĄ POSŁANI W POKOJU CHRYSTUSA” - Wiślica - 5.08.2022 Z EUCHARYSTII POSŁANI DO CHORYCH - Wiślica - Busko Zdrój - Pińczów - 6.08.2022 „ŚWIECCY SZAFARZE EUCHARYSTII” - Pińczów - Kije - Obice - Dębska Wola - 7.08.2022 O WOJNIE SPRAWIEDLIWEJ - Dębska Wola - Morawica - Bilcza - Kielce - 8.08.2022 EUCHARYSTIA W MAŁŻEŃSTWIE I RODZINIE - Kielce - Piekoszów - Zajączków
Jest nim łaciński przymiotnik aemulus, który oznacza „gorliwy, żarliwy, pilny”. W Polsce wczesna forma imienia Emilia po raz pierwszy została wspomniana w źródle z drugiej połowy XV wieku (1455-1480), była to forma Emilija. Z kolei zapewne w wieku XVIII bezpośrednio z imienia Emil powstała forma Emila.
Maciej jest to imię pochodzenia hebrajskiego, które wywodzi się od słowa Mattijjah (dar Jahwe), czyli oznacza „ten, który jest darem Boga”. Imię Maciej promieniuje ciepłem, dostatkiem i spokojem. Mimo, że powstało na pustyniach Ziemi Świętej, to już od dawna zadomowiło się również w Słowiańszczyźnie.
Jak narazie to mój ostatni wpis, choć prowadzenie bloga okazało się bardzo interesujące więc mam nadzieje, że po sesji do tego powrócę. W końcu przed nami wszystkimi wakacje, może zrodzą się nowe pomysły na bloga. Mam nadzieję, że choć kilka czytelniczek zainteresowałam po przez odkrycie znaczenia ich imion.
Patrycja lubi dobrze się bawić i korzysta z każdej okazji, którą dostaje od życia. Odznacza się pracowitością, dzięki której osiąga sporo sukcesów. Patrycja uwielbia podróżować
4eIRbT.
Najnowsze Rosja ponosi coraz większe straty na froncie i proponuje wznowienie rozmów pokojowych [TYLKO U NAS] Dr R. Derewenda o otwarciu się Ukrainy na rozmowy dot. poszukiwań i ekshumacji ofiar Wołynia: Warto wykorzystać ten czas, gdyż trudno budować relacje między narodami bez oparcia na prawdzie Biały Dom zapowiedział uwolnienie kolejnych 20 mln baryłek ropy naftowej z rezerwy strategicznej [TYLKO U NAS] B. Hutek: Od premiera M. Morawieckiego usłyszeliśmy, że chce jak najszybciej notyfikować umowę w wersji z maja 2021 r., a więc będziemy wygaszać polskie kopalnie do 2049 roku Informacje Dnia [ Zmiany w badaniach technicznych pojazdów Bułgaria: rolnicy boją się taniego zboża z Ukrainy; zablokują przejścia graniczne Min. Z. Ziobro: Komisja Europejska po raz kolejny oszukuje Polskę M. Horała: Podkarpacie jednym z regionów, który najbardziej skorzysta na programie inwestycyjnym CPK Mama szóstki dzieci, u której zdiagnozowano nowotwór: Pan Bóg nie dał mi raka za karę. Czuję, że trzyma mnie na rękach P. Müller: W Polsce nie ma ryzyka braku dostaw gazu Wyjątkowe miejsce w Jerozolimie poświęcone rodzicom Maryi Szczyt inflacji najprawdopodobniej w sierpniu i we wrześniu, potem nastąpi spadek Informacje Dnia [ Ministrowie krajów UE odpowiedzialni za sprawy energii osiągnęli porozumienie polityczne ws. zmniejszenia zużycia gazu Audio 26 lipca 2022 16:00/przez AdministratorMinistrowie krajów UE odpowiedzialni za sprawy energii osiągnęli porozumienie polityczne ws. zmniejszenia zużycia gazured. Wojciech Jakóbik, naczelny portalu ekspert ds. energetycznych 26 lipca 2022 13:45/przez AdministratorUkraińcy rozpoczęli rozmowy nt. poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar rzezi wołyńskiejdr Robert Derewenda, dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, historyk26 lipca 2022 13:33/przez AdministratorUmowa Polski z Koreą Południową ws. nabycia czołgów K2, armatohaubic K9 oraz trzech eskadr samolotów FA-50prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej i specjalista ds. wojskowości26 lipca 2022 13:25/przez AdministratorRozmowy premiera M. Morawieckiego z górnikami nt. przyszłości węgla w PolsceBogusław Hutek, przewodniczący Sekretariatu Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność”26 lipca 2022 13:10/przez AdministratorKonsultacje prezydentów Polski i Litwy na Helu; Stanowisko Komisji Europejskiej ws. oszczędności zużycia gazu w państwach UEdr Krzysztof Kawęcki, prezes Stowarzyszenia Wiara i Czyn, historyk i politolog Teraz na antenieSłuchaj Wkrótce na antenie 21:00Transmisja Apelu z Jasnej Góry21:30Audycja dla małżonków i rodziców23:35Kompleta23:45Serwis informacyjny
Poniżej publikujemy fragmenty homilii. „Święć się imię Twoje” – które zwykle bywa rozumiane jako prośba o to, by wszyscy uznawali świętość Bożego imienia – w rzeczywistości jest prośbą o to, by Bóg okazywał się w dziejach ludzkich jako istota święta, czyli potężna i zbawiająca (Iz 5,16; Ez 20,41; 28, 36,23; 38,16; 39,27). By ludzie zachowywali Jego przykazania, a tym samym uznawali Jego świętość i władzą nad sobą (Kpł 22,32; Lb 27,14; Pwt 32,51; Iz 8,13), między innymi przez oddawanie czci Jego imieniu (Iz 29,23). Święcić imię Boże oznacza tyle, co poznać i czcić Boga takim, jakim On jest w rzeczywistości, takim, jakim sam się nam objawił a więc nieskończony, niepojęty, niewyrażalny, wieczny, większy niż ludzkie pragnienia, zdolny fascynować a jednocześnie nieskończenie bliski, drogi, pozostający w stanie zażyłości i przyjaźni z człowiekiem. Kto woła „Święć się imię Twoje” a nie szuka Jego woli w każdym czynie i nie wyznaje Jego świętości życiem, ten wzywa Boga nadaremnie i zniesławia Jego święte imię. Wyznając świętość imienia Bożego, nie tylko głosimy transcendencję Boga, ale jednocześnie wyznajemy, że świętość jest najwyższą wartością życia chrześcijańskiego, naszym własnym powołaniem jako chrześcijan. Rezygnacja z urzeczywistnienia tych wartości jest zniewagą świętości Boga. Człowiek wierzący powinien świadczyć o imieniu Pańskim, odważnie wyznając swoją wiarę (Mt 10,32; 1 Tm 6,12; KKK, 2145). Chrześcijańska doskonałość nie kończy się na przykazaniach. Każdy z nas jest powołany do doskonałości na miarę Chrystusa (Mt 19,21). Jezus mówi do nas wyraźnie: „Tak więc niech świeci światło wasze przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16). Poszanowanie imienia Bożego domaga się także poszanowania imienia Najświętszej Maryi Panny, świętych i rzeczywistości świętych, w których Bóg jest obecny, przede wszystkim Eucharystii. Człowiek winien pamiętać o imieniu Bożym w ciszy adoracji (Za 2,17). Zapoznaj się z treścią całej homilii Posłuchaj homilii” (fot. Waldemar Wylegalski) fot. Waldemar Wylegalski fot. Waldemar Wylegalski fot. Waldemar Wylegalski
ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJERozdział VJeszcze tego samego dnia, w którym Otto podnosił na duchu swoją żonę i syna, wyjechał ze swojego domu do Bad Ems. Prusy zawiadomił go wcześniej, aby tutaj przyjechał z "niesamowicie ważnego powodu". Ostatecznie dotarł na miejsce wcześniej, niż powinien. Niemiec jednak uważał, że o wiele lepiej przyjechać wcześniej i szybko zakończyć sprawę, niż się spóźnić chociaż o sekundę i wysłuchiwać wścibskich uwag przekroczeniu granic miasta, wyszedł z karocy. Prusy prosił go wcześniej, żeby był dyskretny, więc Otto zdecydował się nie zatrzymywać na samym miejscu spotkania. Zaczynało się już ściemniać, więc niewiele osób przemierzało ulice. Idąc ciemnymi ścieżkami, udał się w stronę skrzyżowania, gdzie miał się spotkać z Gibertem. Dostrzegł z daleka, że albinos jest już na miejscu. Jednak nie był potrzebował tylko chwili, żeby zorientować się, jaka osoba towarzyszyła Prusakowi. Tylko chwili, aby ukryć się za ścianą budynku. Wewnętrzna intuicja podpowiadała mu, że nie powinno go tutaj być. Że powinien się jednak spóźnić. Czuł, że nie powinien podsłuchiwać ich rozmowy, niestety nie mógł się oprzeć narastającej w nim towarzysząca Prusom mówiła dość cicho, jednak Gilbert nie potrafił kontrolować swojego donośnego głosu. Piał jak kogut, odpowiadając na słowa towarzysza z prędkością No jasne, że nie mam nic przeciwko! - mówił, wybuchając emocjami. - Co innego dobrego mogę zrobić dla państwa?Słysząc to, Otto zaczął się coraz bardziej niepokoić. Poczuł, jakby serce podeszło mu się do gardła, a mimo to jedynie bardziej się przybliżył. Pragnął wiedzieć wszystko, co się dzieje z państwem niemieckim. Nie chciał, aby cokolwiek umknęło jego uwadze. Nawet jeśli miało go to kosztować Robimy to w końcu w imieniu króla, co nie? - kontynuował albinos. - Jak tylko to wyślemy do prasy, nie będzie już po czym zbierać! Wszystko zostało ustawione na swoich miejscach, czas na ostatnią rundę!Personifikacja byłego Związku Niemieckiego miała dość. Nie mógł dłużej znieść okropnego chichotu Prus, który zaczął krążyć mu po całym umyśle niczym muzyka z zepsutej pozytywki. Odszedł ze swojej kryjówki, ukazując się rozmawiającym na jego widok błysnął złowrogo czerwonymi oczami. Szeroki uśmiech znikł z jego twarzy. Jego towarzysz zaś oniemiał z przerażenia, zdziwiony zobaczeniem Co ty tu robisz, na Boga?! - warknął albinos. - Powinieneś przyjść dopiero za pół godziny!Ottonowi wściekły głos uosobienia Prus nie robił wielkiego wrażenia. Wolał się skoncentrować na tym, by jego gniew bez udziału strachu nie przeważył nad tonem jego Nie chciałem się spóźnić - odrzekł prosto - więc przyjechałem wcześniej. Masz mi natychmiast wytłumaczyć, co się tutaj Będąc tyle lat dzieckiem musisz być tak upośledzony, żeby nie rozumieć? Przygotowujemy się do wojny! Przerobimy Francję na placek i skończymy już ten cały burdel!- Jak śmiesz mówić o tym w liczbie mnogiej? - syknął. - Czy ty właściwie nie chcesz tej wojny s p r o w o k o w a ć?! W tym samym momencie towarzysz Gilberta ocknął się z wstrząsu. Rozpoznał Ottona, przypominając sobie jego twarz z pewnego Ty... ja cię chyba znam! - wykrzyknął. - Ty chyba czegoś nie rozumiesz. My to robimy dla N i e m i e c. Król jest zbyt łagodny. Ja tylko chcę naostrzyć jego wiadomość, aby żabojady zrozumiały, z czym mają do czynienia!Związek Niemiecki nie mógł dłużej udawać spokojnego. Niczym lawa z wulkanu wytrysnął pełnią Jak śmiecie?! - warknął - Jak śmiecie to zrobić?! Prusy, ty naprawdę sobie myślisz, że możesz tak po prostu oszukać swojego króla? Swojego władcę?!Skóra albinosa stała się bledsza niż T-ty chyba nie zajarzyłeś... - Nie jestem idiotą! Wiem, co jest dobre, a co złe! Na tym polegał cały twój plan, prawda?! Zgarnąć sławę i władzę drogą haniebnego oszustwa!- Bracie, uspokój się! Nie jesteś sobą!- JAK ŚMIESZ MNIE TAK NAZYWAĆ?!Rzucił się na nich z bronią pod wpływem ataku szału. Nie potrafił już racjonalnie się kontrolować. Uczynił coś, co każdej personifikacji jest zabronione. Coś, co w jego przypadku może grozić czymś, do czego nie chce dopuścić żadne nie tylko swojego związkowca, bez pośredniego powodu. Zaatakował również jedną z osób, która nim rządziła. Zaatakował swojego kanclerza Związku Północnoniemieckiego, Ottona von Bismarcka, tuż przed wysłaniem Depeszy moment zszokował nie tylko przerażonego Bismarcka ale też samego Gilberta. Widok broni atakującego Ottona Schulza długo pozostał w jego pamięci... ***Pamiętał go jeszcze wtedy, kiedy znajdował się w sercu bitwy pod Gravelotte. Co chwilę wydawało mu się, że w oczach żołnierzy francuskich, z którymi dokonywał starcia, widzi wzrok nie tylko byłego Świętego Cesarstwa, ale też wszystkich innych bliskich mu osób, których przyjaźń postawił poważnej próbie. Czy na pewno to wszystko miało sens? Czy postępki, jakie dokonał, były warte zjednoczenia Niemiec?- Scheiße! - wykrzyknął z nutą gniewu, nacierając prosto na wojska od siebie tę myśl, wdychając unoszący się w powietrzu zapach krwi poległych. Dla niego był to zapach zwycięstwa, wygrany nad Austrią, wygrany nad Francją, wygrany nad wszystkimi jego przeciwnikami. Pozwolił, by jego egoizm zawładnął nim teraz całkowicie, aby nie pozwolić sobie na kolejną chwilę zwątpienia. Wiedział już, do czego zmierza. Wiedział, że za chwilę spotka się w cztery oczy z jego przyjacielem, aby w końcu zakończyć całą za przyjaciel z niego! Walnięty słabeusz! Napoleon wycisnął z niego wszystkie soki! Nic dobrego już po nim nie zostało! Tylko brudne truchło kogoś, kto próbował zawładnąć Europą, a teraz został po nim tylko cień. Przecież od początku nie dorastał mu do pięt! Cała ta rewolucja nawet nie została zrobiona przez niego samego! Raz poległ, drugi raz się nie podniesie! Jego monarchia już dawno przestała istnieć!Wszystkie te myśli, nasycone podłością i samouwielbieniem, napływały do albinosa niczym nurt rzeki Łaby. Ogarnięty szaleństwem bitwy, czuł się niepokonany. Jakby wszyscy inni byli słabsi, jakby mógł wszystkich roznieść w takich chwilach już nie myślał o tym, kogo może teraz dotknąć śmierć i żałość. W takich chwilach, Gilbert myślał wyłącznie o sobie.***- Egoiści. Wszyscy jesteśmy egoistami. O tym właśnie myślał Otto, zamknięty w celi. Nie była jednak ona tak pusta i ponura jak ta, w której był uwięziony, kiedy został złapany dekady temu przez Francisa. Na samą myśl o tym Niemiec prychnął zażenowany. Wtedy nie mieściło mu się w głowie, żeby zostać ponownie zamknięty z takiego powodu. Jego duma nie pozwalała mu na to. Tym razem już nie płakał. Dawno stał się dorosłym człowiekiem. Fizycznie, jak i psychicznie. Krążył ponuro po pomieszczeniu, czekając na wyrok. Spojrzał na swoją zabandażowaną dłoń. Nadal się nie zagoiła. Już nie był nieśmiertelny. Nie miał swojego Północnoniemiecki został rozwiązany, a na jego miejsce miało powstać coś nowego, łączące ostatecznie wszystkie państwa niemieckie poza Austrią. Otto sam już nie wiedział, czy był jeszcze wtedy owym związkiem, czy przestał być personifikacją po wojnie prusko-austriackiej. Pewnie od czasów narodzenia się jego syna nie symbolizował już swojego narodu. Dla niego i tak nie miało to już większego znaczenia. Wiedział, że nie odpuszczą mu tego, co uczynił. Każde uosobienie państwa wiedziało, że zaatakowanie kogoś takiego jak swój kraj związkowy czy premier bez określonego powodu, jakim jest na przykład wojna domowa czy poważny kryzys, jest karygodne. Było to wręcz zaprzeczeniem jego własnego istnienia. Teraz, gdy był śmiertelnikiem, mogą z nim zrobić wszystko. Torturować, zostawić na pastwę dziczy, wywieźć do wykonywania ciężkiej pracy, zostając uniżony do statusu proletariusza, a nawet ponieść coś, co prawdziwemu, potężnemu państwu nigdy nie powinno pogrążony w zadumie, niespodziewanie przerwał swoje rozmyślanie, gdyż do jego celi weszła pewna osoba. I nie była to byle jaka osoba, ale też z pewnością nie ta, którą chętnie by teraz był to Austria. Jak zwykle ubrany elegancko, patrzył na Ottona swoim poważnym, wręcz pustym wzrokiem. Niemiec niechętnie wpatrywał się w ciemnofioletowe oczy Austriaka. Nadal pamiętał, co ten mu zrobił kilkanaście lat Otto Schulz - rzekł brązowowłosy - chyba rozumiesz, że nie jesteś już żadnym Owszem, zdaję sobie z tego sprawę - syknął ostro blondyn - więc nie musisz już udawać, jakbyśmy byli na jakimś oficjalnym spotkaniu, skoro możesz równie dobrze potraktować mnie jak zwykłego Mam rozumieć, że nie chcesz, żeby najgorsza z możliwych kar, jaką mogłeś dostać, została ci ujawniona w najłagodniejszy sposób? - odgryzł się Chyba tylko dla ciebie jest on "najłagodniejszy", Roderich. - warknął Niemiec. - Jakbym w ogóle się tego nie Austrii nabrała nagle wyrazu, którego dawno Otto u niego nie widział. Może i nawet nigdy. Roderich bardzo rzadko ukazywał swoje uczucia. Jednak była personifikacja nie ujrzała w jego oczach współczucia, a bardziej... żal?- Wybacz mi - rzekł niespodziewanie Austriak - próbowałem ich jakoś przekonać. Powiedziałem im wszystkie możliwe argumenty, które mogłyby cię uniewinnić. Biorąc jednak pod uwagę skutki wojny, która została wywołana przez sfałszowaną depeszę, nie udało mi się ciebie do niego o kilka kroków. Niepewny tego, co chce teraz zrobić, Otto stał dalej na swoim Jeśli chcesz dokonać zemsty na to, co ci zrobiłem wtedy, podczas Wiosny Ludów... Masz teraz ostatnią chwilę, żeby to zamknął oczy i nastawił Ottonowi policzek. Ten jednak nie uderzył go. Nawet nie próbował. Zamiast tego złapał za koniuszki warg Rodericha, próbując utworzyć na jego ustach C-co do?!Austriak odsunął się ze wstrętem. Otto za to zachichotał, rozbawiony lekko tą Jedyne, czego teraz od ciebie bym pragnął - powiedział blondyn - to tego, żebyś chociaż na chwilę szczerze na mnie spojrzał, zrobił to. Odrzucił z siebie całą maskę powagi. Na jego twarzy zatańczył lekki, lecz tym razem prawdziwy uśmiech. - Co z ciebie wyrosło, że nie widziałem tego uśmiechu przez kilkaset lat? - pomyślał Wybacz mi, ale muszę już odejść. - rzekł brązowowłosy, udając się w stronę drzwi. - Nie jestem jedyną osobą, która chciałaby z tobą Żegnaj, Roderich. - pożegnał się z nim na zawsze Żegnaj, wyszedł z pomieszczenia, a na jego miejscu pojawiła się kolejna osoba. Jednak to nie był ktoś, kogo się Otto teraz spodziewał. Nie spodziewał się też, że ta osoba przyjdzie do niego w takim stanie, jak Jak on urósł, wygląda na... Nie, to się w głowie nie mieści!- I-Icia?! - Ciao! - przywitał się z nim raz, kiedy widzieli się twarzą twarz, tak samo jak Otto, Feliciano wyglądał jak dziecko. Teraz zaś był już prawie dorosłym Włochem. Jedynie jego oddzielny kosmyk włosów pozostał nietknięty, jakby kapryśnie chciał pozostawić ślad po dawnym też razem, kiedy się spotkali, Otto wyznał mu miłość myśląc, że jest dziewczyną. Co z resztą też się wydawało Roderich' Co ty tutaj właściwie robisz?! - wykrzyknął Ve~, ja tylko chciałem cię przeprosić za wszystko. - odpowiedział Włoch zmieszany. - Sam nie zdawałem sobie sprawy z tego, co się stało, więc nie wiedziałem, jak właściwie zareagować... Byłem głupim dzieckiem, prawda?- Wszyscy byliśmy. - odparł ta sytuacja wydawała się komiczna. Co prawda po poznaniu prawdy nie czuł już żadnych romantycznych uczuć względem Veneziano, jednak przed swoją karą wolałby już całkowicie o nim Więc wiesz... chciałbym cię o coś ręce, Włochy pokazał mu bukiet kwiatów, sprawiając, że Otto niemal postradał zmysły. Cofnął się w stronę ściany, bojąc się zamiarów Otto, czy my możemy zostać...- Tylko nie to...!- ... przyjaciółmi?- Co...?Słysząc słowo "przyjaciółmi", Niemiec odetchnął z ulgą. Myślał, że już nic go nie zaskoczy, a jednak po raz kolejny mu odwodniono, że w towarzystwie Włocha wszystko jest Naturalnie - odpowiedział spokojniej. - Po co ci te kwiaty?- Jak to co? Na znak zgodności! - zapiał jedynie pokręcił na to głową. Rozdział ich "właściwiej" przyjaźni był bardzo krótki, gdyż po niewielkiej wymianie zdań Feliciano musiał się już z nim rozstać. Nigdy jeszcze pożegnanie z kimś nie sprawiło Ottonowi takiej radości. Jednak osoba, która weszła na miejscu Veneziano, była tą, z którą pożegnanie należało do tych to jego żona, spotkanie nie polegało na żadnym konkretnym dialogu. Kobieta po prostu rzuciła się na niego, przytulając się do jego piersi. Zaczynała się starzeć, zaś on nadal wyglądał młodo. Wiedzieli, co go czeka. Pragnęli, aby ten moment trwał wieczność. Tak niewiele wspólnego czasu im zostało. Całowali się, przytulali mocno, mówili do siebie słodkie słowa zdawali sobie dobrze sprawę, że jego czas już nadszedł. Kiedy strażnik zapukał do drzwi, nie kłócili się. Marie spokojnie odeszła, aby po chwili jakaś obca osoba zabrała Ottona z celi. Kajdany nie były potrzebne. Blondyn w ogóle nie wyrażał go na zewnątrz do karocy. Przebywając w niej ze strażnikiem, poczuł lekką ironię. Tyle już zobaczył z okna tego środka transportu, do tylu miejsc go zaprowadził, przy tylu wydarzeniach mu towarzyszył, aby w końcu zabrać go w to jedno miejsce, w czasie jego najczarniejszej przywiozła go na który mu towarzyszył, nie składał się z żadnych ulicznych gapiów ani z jakichś bardzo ważnych, arystokratycznych osobowości. Wszystko to były osoby, które biernie podążały za ich państwami, w imieniu ich narodów, na ziemiach krajów ich którzy przyjechali na jego egzekucję, byli personifikacjami państw. Część z nich dobrze znał, część z nich po raz pierwszy widział na oczy. Co do niektórych był zszokowany, że udało im się tutaj dotrzeć. Po chwili zrozumiał, przestrogą, aby nikt nigdy nie brał z niego przykładu. Dlatego też nie wykrzykiwali żadnych gróźb ani próśb ułaskawienia. Milczeli, jakby byli drzewami, usianymi w jednym, ogromnym idąc w stronę gilotyny, Otto usłyszał znajomą muzykę. Spojrzał przed siebie, szukając źródła tego dźwięku. I dość sporym wzniesieniu, niedaleko szafotu, stał Gilbert. W rękach trzymał wysoko swój flet, jego usta wydmuchiwały piękną melodię, którą nieraz grał Ottonowi, kiedy ten jeszcze był w ciele dziecka, pobudliwy na wszelkie choroby. Tym razem jednak muzyka była pełna smutku, jakby Prusak chciał przelać w nią uczucia, których nie odważył się wyznać przy nim siedział chłopiec. Ludwig. Syn Ottona, Zjednoczone Królestwo Niemieckie, naród niemiecki, prawdziwe Niemcy. Patrzył się niemo w stronę swojego ojca, skulony na ziemi. Były Związek był za daleko, by ujrzeć jego twarz. Czy on płakał? Czy było mu za niego wstyd? Czy może jednak ukrywał głęboko w swoim sercu dumę?Dla Ottona rzeczywistość nie miała znaczenia. Ważna była dla niego nadzieja, że jednak jego syn zapamięta go jak najlepiej, że będzie idealnym, silnym następcą, takimi Niemcami, jakich pragnął właśnie Otto, nie Gilbert, nie Roderich, ale właśnie w melodii wydobywającej się z fletu Gilberta, nie czuł już nienawiści. Wszystko, co się już wydarzyło, minęło. Nie wiedział, jak zrozumieć wszystkie ich złe postępowania przeciw niemu, ale i tak im wybaczył. Po co komu mieć wrogów w chwili śmierci?Teraz jedyne, co mu pozostała, to wiara. Wiara, że Bóg, w którego wierzył tak długo, naprawdę istnieję. Że nawet dla takich ludzi jak on zostawił miejsce u siebie. Że wybaczy Niemcowi jego grzechy. Że zabierze go w lepsze rzeczą, jaką zrobił, zanim ostrze gilotyny ścięło jego głowę, odbierając mu żywot, była modlitwa. Modlitwa Pańska, której fragment wydał mu się największą ironią, biorąc pod uwagę imię, jakie jemu nadano kilkaset - a może już tysiąc? - lat temu. Imię Świętego Cesarstwa Rzymskiego, które nie było święte, nie było cesarstwem, i nie było też rzymskie, ale za to było Ojcze nasz, któryś jest w niebie...Święć się Imię Twoje! tak właśnie skończył się żywot Ottona Schulza, a Niemcy zostały zjednoczone.
co oznacza swiec sie imie twoje